Fitocosmetic - Kremowa Henna - czyli o tym jak przestałam być ruda.

2/05/2016


2 tygodnie temu przyszła do mnie paczka z tajemniczą henną w płynie. Do tej pory henny używałam tylko w proszku, raz nawiązując romans z Venitą. Romans był krótki i zostawił po sobie jedynie zabarwiona wodę w odpływie, nie dając mi nawet nadziei o płomiennych refleksach na włosach. Mimo rozczarowania po 2 latach, skuszona dziwnym składem, zdecydowałam jednak dać koleją szansę tego typu zabiegowi.
Czy było warto? 
 
 

 
Fitocosmetic - Kremowa Henna miedziano-ruda z olejkiem łopianowym, przychodzi do nas w ładnym opakowaniu, które z użytecznością ma tyle samo wspólnego co płyta wiórowa z drewnem. Po odcięciu rożka i wydobyciu odrobiny produktu będziecie całe upaćkane. A przynajmniej ja byłam, ale ja zawsze jestem więc nie bierzcie tego do siebie.

 
 

Z czasem zaczyna się robić coraz ciekawiej, bowiem możemy się przekonać o tym, że henna na prawdę w dużej mierze znajduje się w tym ciemnym płynie, który mimo bardzo płynnej konsystencji, sypie się i sypie i wykrusza, zostawiając proszek WSZĘDZIE. W końcu kiedy uda nałożyć się to ustrojstwo na głowę, przychodzi pora mycia okolicy i siebie.  
 
 
W tym miejscu chciałabym wam dać bardzo cenną radę. Do używania tego produktu zakładajcie rękawiczki - ZAWSZE! Ja nie założyłam, bo przy hennie nigdy nie zakładam i jak nie miewam problemów ze zmyciem z siebie czegoś tak tym razem, po 3cim szorowaniu ręce były nadal wściekło pomarańczowe, w ruch poszedł aceton, peeling i szczoteczka. W końcu się udało, ale nie polecam - moje dłonie do dziś łypią na mnie złowrogim spojrzeniem sponiewieranych komórek.  
  
 
Tak wyglądały moje włosy przed zabiegiem. Były dość jasno-rude, od ostatniego farbowania minął około miesiąc, więc chciałam czymś odświeżyć kolor. Wybrałam w tym celu hennę w kolorze miedziano-rudym, licząc na dość mocno lisi efekt. Płyn aplikuje się na suche lub wilgotne włosy na 10-30 minut (w zależności od oczekiwanej intensywności koloru), ja zdecydowałam się to zrobić na sucho, bo ciekawiło mnie jak mieszanka sobie poradzi.  
  


  
 
Najwięcej wspólnego z prawdziwą henna, ta "farba" ma podczas płukania. Plucze się, plucze, plucze i plucze a woda wciąż pomarańczowa i plucze i plucze... okej mam dość. Nie wypłukałam chyba wszystkiego, woda nadal była lekko pomarańczowa, ale stwierdziłam, że nie robi mi to większej różnicy i chcę zobaczyć co mi wyszło na głowie. Pierwsze co zobaczyłam w lustrze po zdjęciu ręcznika, nie napawało mnie optymizmem. 
 
Możecie wierzyć lub nie, ale moje włosy były dość ciemne. Dość mocno ciemne, skoro nawet mój luby po wejściu do łazienki (w której powoli zaczynałam już zakładać własną cywilizację) stwierdził "O. Ciemne".  
 
 
"Meh" stwierdziłam filozoficznie i przystąpiłam do suszenia włosiąt chłodnym nawiewem, żeby przyspieszyć ukazanie się efektu końcowego. Który dość mnie zmieszał.  
 
  

  
 
 
Z jednej strony - włosy na prawdę pociemniały. Najlepiej kolor oddają zdjęcia z fleszem bo z jakiegoś powodu mój aparat przy fotografowaniu bordowego koloru, stwierdził, że fajnie będzie jak przerobi go na rudy. Pewnie dbał o moje samopoczucie, bo wiedział jak kocham rudość, ale w lustrze nadal widziałam buraczkowo-rudo-brązowe kudły.  
  
Rano udało mi się uchwycić kolor w świetle dziennym i wygląda on trochę ciemniej niż na zdjęciu:
  
Skład
___________ 
 
To zdecydowanie najciekawsza strona tego produktu. Jak już pisałam o tu, wygląda on następująco: Woda,  Lawsonia Inermis (henna), olej łopianowy, olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z żeń-szenia, olej z kiełków pszenicy, gliceryna, Propylene Glycol (utrzymuje wilgoć), hydrolizowana kreatyna, dimethicone (silikon), Xanthan Gum (stabilizator), witamina B5, benzoic acidsorbic aciddehydroacetic acid, benzyl alcohol (konserwanty), HC Yellow 2, HC Red 3 (barwniki)  
Olej i henna. Olej i henna. OLEJ I HENNA? Podstawową zasadą przy farbowaniu włosów henną jest nie łączenie jej z olejami, bo zablokuje to proces łapania barwnika przez włos. Producent zdaje się tym nie przejmować i dorzuca jeszcze barwniki (tak w razie w, jakby jednak olej przyblokował hennę). W wyniku czego otrzymujemy całkiem fajny skład, który może zadziałać jak odzywka.  
  
 
Stosowanie
___________ 
 
Proste i szybkie. Ocinamy kawałek rogu z opakowania i płyn jest gotowy do nakładania na włosy. Można stosować na wilgotne jak i suche. Zalecany czas 10-30 minut. Po tym czasie spłukujemy ciepłą wodą, bez użycia szamponu i suszymy lub pozostawiamy do wyschnięcia.  
  
 
Moja opinia 
___________ 
 
Kolor - jestem niezadowolona. Mimo, że kolor sam w sobie mi się podoba, to chciałam podbić rude tony, a otrzymałam buraczka na głowie. Wiem, że nie widać tego na zdjęciach, bo z jakiegoś powodu są na nich bardziej pomarańczowe niż czerwone, ale musicie wierzyć mi na słowo. Nie przejmuję się tym zbytnio, bo produkt powinien się zmyć, ale kolor miedziano-rudy zdecydowanie nie wychodzi rudy. 
  
Łatwość stosowania - 5/5, syf straszny ale tak samo jest z każdym farbowaniem w moim wykonaniu. Zapach jest nienachalny, nie trzeba wietrzyć pomieszczenia po farbowaniu. Sam proces jest szybki i bezproblemowy - wszystko czego potrzebujemy jest gotowe w saszetce.   
  
Wpływ na kondycję włosów - widoczny na zdjęciach. Aż się zdziwiłam kiedy zobaczyłam jak świetnie wyglądają moje włosy po farbowaniu. W dotyku są sztywne, lekko spuszone i wyraźnie pogrubione. Ciekawi mnie czy ten efekt utrzyma się po myciu i olejowaniu.  
  
 
Reasumując
___________ 
 
Jeśli chodzi o podbicie rudego koloru - to jestem na nie, ale jako odżywka - produkt spisuje się bardzo fajnie. Na pewno nie wygładzi i nie ułatwi rozczesywania, ale skutecznie pogrubi włosy i doda blasku!  
  

 
Tak na prawdę to wcale nie jestem żółtą kosmitką, tylko musiałam pokombinować z kolorem zdjęcia, żeby oddał w miarę prawdziwy odcień włosów.
 
*** 
 
A Wy stosowałyście ten produkt? 

Może macie jakieś "henny" w płynie godne polecenia?

***

EDIT 
 
Moje włosięta po pierwszym myciu szczęśliwie odzyskały wyjściowy kolor i henna wypukała się z nich całkowicie. Znowu jestem ogniście ruda!  

 

Poniżej zdjęcie z drugiego dnia, kiedy nie myłam włosów. Niestety ciągle zmagam się ze sztywnością i spuszeniem w dzień bez mycia i nie pomagają olejki ani oleje. Znacie jakieś fajne sposoby jak temu zapobiegać?
 
 
Rudość bardzo!
 
 

Polecane

50 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3
      Wolę klasyczny rudy ale ten jest miłą odmianą

      Usuń
  2. Stosowałam kiedyś hennę, ale w kolorze ciemnego brązu i również byłam zadowolona :) Powiem Ci, że mi się podoba ten rudy kolor, pasuje Ci :) Faktycznie włosy są zdrowsze :)

    Jeśli masz ochotę dowiedzieć się trochę o paznokciach hybrydowych zapraszam na arwenails.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) też wydają mi się zdrowsze, ciekawe jak długo ten efekt się utrzyma.

      Ohohohoh, hybrydy to moja miłość! O nich nigdy dość informacji :)

      Usuń
  3. jeśli przedostatnie zdjęcie oddaje kolor to jestem zachwycona :)

    monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie do końca, ale nie jest tak źle :) przy skalpie mam za to totalnego buraka :D

      Usuń
  4. Jejku ale śliczne! Uwielbiam rude włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się kolor podoba, ale wiadomo, jeżeli czujesz się w nim gorzej to nie ma sensu się zmuszać. Włosy jednak pięknie błyszczą i wydają się być bardziej sypkie. Może sama się skuszę na hennę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach tego nie widać może, ale w rzeczywistości były dość ciemno czerwone, w szczególności przy skalpie. 2 lata byłam czerwonowłosa i póki co jednak wolę rudy :D
      Tuż po farbowaniu były całkiem fajne, ale następnego dnia były mega sztywne i trochę posklejane - od sypkości im daleko po tym produkcie :D

      Usuń
  6. W naturalnym świetle kolor wygląda przepięknie :) ale na zdjęciach z fleszem po farbowaniu miałam wrażenie że prawa połowa głowy nie załapała farby :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A moim zdaniem kolor jest rewelacyjny i bardzo Ci pasuje. Jak widać henna zrobiła to, co miała zrobić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie staram pozbyc rudosci od dlugiego juz czasu i nic na dlugo nie dziala. Po tygodniu wszystko wraca "do normy" oO

      Usuń
    2. Rude lub czerwone tony mają to do siebie, że są bardzo trwałe i trudno się ich pozbyć. Dla mnie to działa na plus, bo je uwielbiam, ale jeśli chciałabyś się ich na stałe pozbyć, przy farbowaniu na blond to wydaje mi się, że dekoloryzacja byłaby najskuteczniejsza :)

      Usuń
  8. Tylko ze ta "trwalosc" to jest mojego naturalnego koloru.
    Jak schodzilam do blondu, to jakas...za przeproszeniem, sraczka wyszla. Takze poki co staram sama siebie przekonac, ze rude jest piekne :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko ze ta "trwalosc" to jest mojego naturalnego koloru.
    Jak schodzilam do blondu, to jakas...za przeproszeniem, sraczka wyszla. Takze poki co staram sama siebie przekonac, ze rude jest piekne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo rude jest piękne! :3
      A jak Ci się nie podoba to możesz zawsze skonsultować obecną sytuację z dobrym fryzjerem i zobaczyć co Ci doradzi :)

      Usuń
  10. Jaaakie piękne kłaczki! ♡ i kolor też bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam na ich punkcie totalnego fioła :D

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolor wyszedł Ci bardzo fajny;) Aż sama mam ochotę na hennę;) Kiedyś hennowałam włosy taką henną w proszku Eld, ale w użyciu była baardzo trudna;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eld to moja ulubiona henna (mimo, że ma dodatek talku) bo łapie po niej jasno-rudy kolor. Khadi mnie za mocno przyciemniła a po Eld włosy są tak intensywnie rude <3

      Usuń
  13. Miałam. Wypłukało się do zera w ciągu 1.5 tygodnia (widać bo zeszło całkowicie z odrostów) gdy klasyczna henna wgl się nie wypłukuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, 1.5 tygodnia to całkiem dobry wynik. U mnie zeszło wszystko całkowicie po pierwszym myciu :D

      Usuń
  14. A mnie kolor się podoba :) obserwuje z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się podoba, ale oczekiwałam intensywnie rudego :D
      Bardzo miło mi to słyszeć :)

      Usuń
  15. A mnie kolor się podoba :) obserwuje z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nareszcie ktoś pisze o tej hennie! Miałam wątpliwą przyjemność jej stosowania. Na jakiś czas odeszłam od rudości i wybrałam kolor czekoladowy brąz( o ile dobrze pamiętam). Nakładanie na włosy-koszmar, niby płynna a zaczęła się kruszyć jak tylko odrobinę wyschła. Też nakładałam hennę bez rękawiczek- następnego dnia jeszcze miałam żółto-pomarańczowe ręce. Jeśli chodzi o efekty- bardzo mała, praktycznie niezauważalna różnica w kolorze. Podsumowując -są lepsze henny do wyboru. Polecam Ci Venitę w proszku, mam jeszcze do przetestowania hennę Eld.
    P.S. ładny kolor na tych ostatnich zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to de facto nie henna, tylko bardziej płyn koloryzujący z dodatkiem henny. Mi przy nakładaniu też bardzo się kruszyła (to właśnie henna się wykruszała) a ręce były dramatycznie wręcz pomarańczowe. Jakimś cudem udało mi się je domyć i na twarzy też nie miałam plam.
      Ten kolor akurat na jasnych włosach był mocno widocznym pomarańczowym buraczkiem i dość dziwnie wyglądał, ale na szczęście szybko się zmył :)

      Eld to moja ulubiona henna do farbowania szczerze mówiąc - po niej kolor wychodzi najjaśniejszy :3
      Nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak Venita w proszku :o

      Usuń
  17. piękny kolor :D Ja się henny niestety boję :(

    dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli użyjesz Cassi podbijającej naturalny kolor to nic złego, poza tymczasowym przesuszem nie powinno się stać :)

      Dziękuję! Bardzo mi miło :)

      Usuń
  18. Na ostatnim zdjęciu kolor włosów bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mnie też najbardziej przekonuje na tym ostatnim, bo jest najjaśniejszy :)

      Usuń
  19. przepiękne masz włosy! zostaję ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne masz włosy! Nie mogę oderwać spojrzenia. :D!

    OdpowiedzUsuń
  21. W końcu znalazłam jakiś prawdziwy post o tej hennie :D
    Moja przygoda z tą henną zainspirowana była wpisem AlinyRose, na początek kupiłam "hennę" w kolorze kasztanowym, bo zabraklo w sklepie czekoladowego. Efekt? Wiecej zabawy niż efektów. Efekty były czerwone, kasztana moje wlosy w życiu nie widziały. Na szczęście szybko się wypłukał kolor.

    Niezrażona pierwszą porażką kupiłam w końcu odcień czekoladowy. Nie sądziłam, że czekoladowa "henna" zrobi mi jajeczno żółte pasemka na włosach. I w ogole wszedzie żółte placki. Myłam włosy 3x z rzędu szamponem oczyszczającym, żeby choć w małym stopniu zmyć te ustrojstwo i na następny dzień pokazać się ludziom :P

    Nigdy więcej, przysięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była zainspirowana dokładnie tym samym, może ta henna po prostu podpasowała jej włosom ;)

      Ale czekoladowa henna z jajecznymi pasemkami to niezły bajer :D

      Usuń
  22. Od lat farbuję włosy chną (tak się to powinno pisać, w odróżnieniu od henny do brwi i rzęs). Prawdziwa chna to zmielona roślina i farbuje włosy tylko na rudo! Nie ma w składzie żadnych dodatków! Nie wiem skąd w różnych przepisach przygotowania chny dodawanie soku z cytryny. Przecież to kwas! Nie dziwi mnie zupełnie, że chna po pierwsze nie chwyta, a po drugie włosy są po takim wątpliwym farbowaniu sztywne i szorstkie. Ja chnę rozrabiam gorącą wodą na papkę i jak najszybciej nakładam (oczywiście w rękawiczkach). Jeśli w przepisach każą ją odstawić na dobę "żeby się utleniła", to właśnie taka utleniona włosów już nie zafarbuje! Taką prawdziwą chnę indyjską (Shiva) można kupić w Krakowie. Kiedyś bywała w sklepach zielarskich Herbapolu, ale teraz już tylko w Krakowie. Ponieważ tam nie mieszkam, proszę o zakup znajomych. Kilogram kosztuje ok. 100 zł, ale wystarcza mi na kilka lat, bo nakładam ją z 6 razy/r. Mam raczej krótkie włosy i wystarcza mi 1 łyżka (trochę kopiasta) na jedno farbowanie. Chna pokrywa siwe włosy, ale są jasno rude, a zaraz po farbowaniu wręcz pomarańczowe. Kolor stopniowo się zmywa, ale nigdy całkiem. Zapach utrzymuje się tylko do pierwszego mycia. Jak zależy mi na szybkim efekcie, to korzystam z Venity (kolor paprika lub chna) i też jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy pisałam już o farbowaniu włosów henną, więc po prostu podrzucę link:
      https://rudaurodowo.blogspot.com/2017/01/sposob-na-idealna-rudosc-porownanie.html
      Produkt o którym jest ten wpis nie ma z prawdziwą henną wspólnego nic, poza nazwą ;)

      Usuń

_________________________
Dziękuję za Wasze komentarze, bo motywują mnie do dalszej pracy nad rozwojem bloga :)
Jeśli macie jakieś pytania lub sugestie - piszcie śmiało!