Nowy tatuaż i o tym jak przygotować się do tatuażu

6/15/2017

Wybaczcie mi proszę ostatnią ciszę na blogu. Złapało mnie przeziębienie, potem zapalenie płuc i trochę zaniemogłam, a w związku z tym, że nie lubię pisać o niczym - czekałam aż będę miała konkretny temat. Na szczęście przez ostatni tydzień wpadły mi dwie nowe, przepiękne sesje zdjęciowe, i w sumie czekam już na 3 na komplety zdjęć, więc niebawem będziecie mogli zobaczyć coś na prawdę wspaniałego :)

Dodatkowo, w maju, 2 dni po urodzinach spełniłam jedno ze swoich największych marzeń i zrobiłam tatuaż na udzie (chwaliłam się już na instagarmie :D Akasza221)!
Dziś chciałabym podzielić się z Wami tym nabytkiem oraz dużą ilością liter odnośnie samego tatuowania się.  
Zapraszam!


Łapacz snów na udzie był moim marzeniem od ponad 6ciu lat i bardzo się cieszę, że w końcu zdecydowałam się je spełnić. To była dobrze (i długo) przemyślana decyzja, bo jak widzicie - wzór do małych nie należy, zajmuje cały bok prawego uda, a to jeszcze nie jest jego ostateczny wygląd. Przedstawia łapacz snów, wykonany z gałązek, z których wystarają liście z owocami lasu i z których zwisają kryształy kwarców. Całość otoczona jest bujnym porożem jelenia, do którego przyczepione są ptasie pióra. Pod koniec sierpnia będzie kończony jego tył (na razie jest tylko kontur), dojdzie jeszcze kilka elementów, a na to wszystko przyjdzie coś czego już się nie mogę doczekać czyli kolory!
Całość zaprojektowała i wykonała wspaniała Karolina Kubikowska - Emily's Moose.

Tatuowanie trwało niecałe 6 godzin, zaowocowało skończeniem jednej książki i kompletnym wycieńczeniem pod koniec sesji :D Spodziewałam się większego bólu, na szczęście dopiero po piątej godzinie był on trudny do zniesienia, ale poza tym było całkiem okej i duuuużo lepiej niż przy tatuowaniu kostki.

***


To jak to w końcu jest z tym tatuowaniem? 
Ktoś mnie kiedyś w komentarzu prosił o wskazówki i chyba czuję się już wystarczająco "doświadczona" żeby taki tekst opublikować, ale pamiętajcie, że nie jestem ekspertem! Jeśli gdzieś popełniłam błąd dajcie mi proszę znać :)



1. Wzór
_________
Przede wszystkim musicie wiedzieć czego chcecie. Nie chodzi tu o ustalony rysunek z każdym detalem i kolorem (choć tak też może być), tylko zarys tego co chcecie osiągnąć i nosić na ciele do końca życia. Może to być ogólny koncept jak np. rudy lis z puszystym ogonem, ale im bardziej sprecyzujecie swój pomysł (np. rudy lis z wyraźnie zaznaczonym futerkiem i czarną pręgą na grzbiecie), tym większa szansa, że tatuażysta trafi z projektem w Was gust i oczekiwania.

Ważna sprawa: DOBRY TATUAŻYSTA NIGDY NIE WYKONA PLAGIATU. Nie liczcie więc na to, że wytatuujecie sobie dokładnie taki sam wzór jak znaleźliście w internetach. Tylko janusze tatuażu kopiują, lub raczej KRADNĄ cudze prace ;)



2. Artysta
__________
Tatuowanie to sztuka zdobienia ciała, dlatego wybór odpowiedniej osoby jest bardzo ważny. Dobry tatuażysta, potrafi urzeczywistnić naszą wizję i sprawić, że wzór na ciele będzie niepowtarzalny. Przy wyborze powinniśmy kierować się nie tylko stylistyką prac, ale też tym, czy są one wykonane poprawnie. Niefajnie byłoby w końcu mieć wymarzony tatuaż który miałby krzywe linie, lub tez nierównej grubości kreskę.

Wiele artystów oferuje projekt dopiero w dniu sesji, dlatego jeśli czujecie się z tym źle i chcecie otrzymać wzór wcześniej - spróbujcie się dogadać, lub po prostu zmieńcie artystę. To ostatnio dość częsta praktyka, dlatego najlepiej być pewnym stylistyki tatuażysty do którego się wybieramy, żeby uniknąć rozczarowania.
Przykład z autopsji: Swój wzór na udo zobaczyłam dopiero w studiu, ale był tak dobry i dopasowany do mnie, że od razu się zakochałam ^^


3. Higiena
__________
Na trzecim miejscu - bo mimo, że tak naprawdę najważniejsza, to możemy ją zweryfikować dopiero po wyborze artysty. Zasada jest bardzo prosta - tatuator będzie miał kontakt z naszą krwią , więc jeśli nie chcemy złapać jakiegoś paskudztwa, idziemy do salonu gdzie pracownicy przestrzegają zasad higieny. Wszystko na co należy zwrócić uwagę jest bardzo dobrze opisane na tej stronie i polecam się z nią zapoznać. Przed umówieniem się na termin tatuażu najlepiej jest się wybrać do studia żeby porozmawiać z artystą i zobaczyć warunki pracy. Jeśli nie ma takiej możliwości (np.studio jest w innym mieście) możemy po prostu porozmawiać przez telefon lub wymienić kilka mejli o najbardziej istotnych aspektach czy też sprawdzić opinie o salonie.



4. Ból
_______
Tatuowanie boli. Mniej lub więcej, zależy od miejsca na skórze, naszego progu odporności i umiejętności tatuażysty. W miejscach gdzie jest mniej tłuszczu boli bardziej, tam gdzie jest go więcej powinno być lepiej.


Nie będę się tu rozpisywać które rejony są najbardziej wrażliwe, wrzucę Wam wykres, ale tę informacje znajdziecie praktycznie wszędzie. Za to - podzielę się z Wami swoim doświadczeniem, które może być nieco ciekawsze.
Moją pierwszą styczność z igłami miałam w Warszawie, gdzie zrobiłam "próbę uczuleniową". Ot półksiężyc z 46(chyba) kolorowych kropek. Za każdym razem kiedy tatuażystka wbijała igłę w moją skórę myślałam, że ją pogryzę, odetnę sobie nogę albo zrobię inne niezbyt miłe rzeczy. Bolało BARDZO. Nawet bardziej niż bardzo bo zaczęłam się zastanawiać nad sensem mojego planu na udo i szczerze w niego zwątpiłam po skończonym zabiegu. Myślałam, że po prostu nie dam rady i nie wytrzymam skoro mam problem z taką małą pierdołą. Dlaczego więc zdecydowałam się zrobić cover który byłby 3 razy większy? Byłam dość mocno zawiedziona tym jak wyglądają te kropki, ale czułam się dobrze z czymś kolorowym na nodze. Zaczęłam szukać, trafiłam na prace Miss Pank w których się zakochałam i stwierdziłam, że zaryzykuję. Najwyżej będzie bardzo bardzo źle. A o dziwo nie było. Najpierw zrobiłyśmy kontury, a przed aplikowaniem kolorów dostałam znieczulenie w postaci kremu. Nie będę Was czarować że nic nie bolało, ale na prawdę było całkiem spoko. W okolicach samej kostki ból był porównywalny do tego przy robieniu kropek, ale cała reszta była szybka i ot, szczypiąca.
Przy dziaraniu uda były miejsca gdzie w ogóle nie czułam igły, ale były też takie, że zaciskałam zęby.

Miejcie na uwadze, że poziom bólu zależy nie tylko od Was, ale też od sposobu tatuowania Waszego artysty. Są osoby które robią to po prostu delikatniej on innych ;)



5. Pielęgnacja świeżego tatuażu
_______________________________

Ze studia najpewniej wyjdziecie z tatuażem zawiniętym folią, która tworzy barierę między skórą a środowiskiem i utrudnia wnikanie bakterii. Niestety ma też wady, bo słabo przepuszcza powietrze co może sprawić że skóra zacznie się "dusić" jeśli spędzi pod nią  zbyt dużo czasu. Dlatego ważne jest żeby pierwszego dnia co kilka godzin zmieniać opatrunek - przemywamy wtedy tatuaż szarym mydłem (np. Biały Jeleń), smarujemy maścią np. Bephanthen Plus (byle nie Alantan) i zakładamy świeżą folię (najlepiej taką przeznaczoną do żywności, wystrzegajcie się tych elastycznych).
Co do samego używania folii: opinie są różne - są przeciwnicy i zwolennicy. Ja wyznaję zasadę żeby słuchać tatuażysty ale i swojego ciała - np. jeśli widzimy, że tatuaż nam wysycha już pierwszego dnia, mimo kremu, warto użyć folii.
W razie wątpliwości najlepszą opcją jest po prostu zwrócenie się do swojego tatuażysty, na pewno nie próbujcie eksperymentować na sobie!

Do pielęgnacji wygojonego tatuażu możecie stosować olej kokosowy, maść z witaminą A, lub po prostu - zwykły balsam do ciała.

***

To chyba na tyle jeśli chodzi o samo przygotowanie się do tatuażu. Pamiętajcie też, że to Wasze ciało i Wasza skóra i jeśli chcecie i marzycie o jakimś wzorze, jesteście zdecydowani, że to to i na dodatek macie taką możliwość - to po prostu sobie go zróbcie ;) Opinia rodziny nie jest tu najważniejsza, moja rodzinka wychowała mnie przekonując, że tatuaże są fe, a mimo to zaakceptowali to co robię, a wręcz bardzo spodobały się im moje tatuaże :3


A ja mam chyba obsesję na punkcie poroży (rogi by Misio Urwisek) :D


Polecane

10 komentarze

  1. Bardzo ładny tatuaż ciekawy wzór, dobrze wykonany. Jak dla mnie bez kolorów wygląda super :)
    Jeszcze parę lat temu bardzo chciałam mieć tatuaż, chyba głównie dlatego, że to było coś wyróżniającego. Teraz jak widzę, że co druga mijana po drodze osoba jakiś ma, to mi się odechciało :D W sumie kilka czynników nałożyło się na to, że zupełnie z tego zrezygnowałam.

    A rogi też lubię, niedawno znalazłam ładne w lesie :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, marzę o tym żeby znaleźć rogi w lesie *,*

      Tatuaże to super sprawa jeśli robisz je dla siebie. Mi się to po prostu bardzo podoba i nie przy planowaniu nie biorę w ogóle pod uwagę tego, że sporo osób je ma :)
      Dzięki!

      Usuń
    2. W sumie to trochę się boje też starzenia wzorów. Tzn tego, że wzory, który były modne 15 lat temu teraz są uznawane za kiczowate :D

      Jakiś miałam fart w tym roku, bo znalazłam też czaszkę jelonka.

      Usuń
    3. :oooooo Muszę iść do lasu i może uda się tez przyfarcić.
      Oj tak, teraz np wszyscy sobie tatuują zwierzaki i z jednej strony to oklepany motyw ale z drugiej - jeśli tatuaż jest dobrze wykonany to tak na prawdę nigdy się nie zestarzeje.
      To nie tribale nad dupskiem, tylko na prawdę artystyczne wzory teraz ^^

      Usuń
    4. masz rację, w końcu inaczej jest kiedy dziara artysta, a inaczek kiedy robi się szablonowy wzorek.

      Polecam, mam nadzieję że znajdziesz ;)

      Usuń
  2. Pisałam i napisze jeszcze raz. GENIALNY ON JEST NO!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale cudo *o* uwielbiam tatuaże z dużą liczbą detali. O to fakt - tylko janusze kradną pracę, mnie dziwi w ogóle jak można sobie ukraść cudzy projekt. Z bólem mam wrażenie, że to kwestia indywidualna, chociaż sama mam odczucie, że tatuaż jest mniej bolesny niż chociażby czyszczenie zębów u dentysty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - detali będzie jeszcze więcej <3
      Hah, dentyści to dla mnie ogólnie zło i ten dźwięk ich sprzętu brrrrrrr.

      Usuń

_________________________
Dziękuję za Wasze komentarze, bo motywują mnie do dalszej pracy nad rozwojem bloga :)
Jeśli macie jakieś pytania lub sugestie - piszcie śmiało!