Violet witchy sunrise vol.2

Violet witchy sunrise vol.2

Z radością stwierdzam, że wraz z tym postem właśnie rozliczyłam się ze wszystkich zaległych w publikacji zdjęciach :D

Pierwszą cześć tej sesji możecie zobaczyć o tutaj, a teraz zapraszam Was do obejrzenia drugiej, nad której publikacją dość długo się zastanawiałam. Nie chodzi o to, że zdjęcia mi się nie podobają, to raczej kwestia tego, że moje "modelkowanie" zostawia tu wiele do życzenia. Ale cóż, bywało gorzej, zwłaszcza kiedy wracam myślami do samych początków i TYCH zdjęć. Niemniej bardzo się cieszę, że jednak są, ponieważ oglądając je i zestawiając z najnowszymi sesjami można doskonale zobaczyć postęp jaki poczyniłam podczas ostatniego roku.

Po tym przydługim wstępie łapcie zdjęcia, które robiłyśmy w krzakach, pająkach (były WSZĘDZIE) i wodzie.

W ramach ciekawostek dodam, że zdjęcia zostały wykonane dokładnie w tym samym miejscu (opuszczona żwirownia) co sesja zimowa Lady of the North

Nimfa praczka xd

Model: Akasza
Clocks used to be such magnificent things

Clocks used to be such magnificent things

Ten post czekał tak długo na swoją publikację, że w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy nie wrzucić go w rocznicę zrobienia tych zdjęć, bo ciągle coś mi go opóźniało :D

Chciałabym jednak w końcu pokazać Wam zdjęcia z listopada, które zostały zrobione przy okazji dokumentowania steampunkowej torby, którą wykraftowałam w ramach współpracy z RetroKraftShop'em. Post dotyczący samej torby możecie zobaczyć na blogu o tutaj. 
Polecam zapuścić sobie odpowiednią muzykę, taką jak TA <3 i zapraszam do oglądania!

Model and stylization: Akasza
Photo and editing: Brinnan Photography
Corset: Restyle
Boots: Vooi

Witchy inspiration mix vol1.

Witchy inspiration mix vol1.

Na moim komputerze, cloudowym dysku i w telefonie zapisuję całkiem sporo inspirujących obrazów. Postanowiłam, że fajnie będzie się nimi podzielić, dlatego dziś przygotowałam dla Was woreczek inspiracji, które wynalazłam w czeluściach internetu. Znajdziecie tu trochę biżuterii, kamieni i wiedźmowego stuffu, który robi mi dobrze w zmysł estetyczny. 
Autorzy zdjęć: Anna Colien, MYosotis, Argenta Mistica, La Venda Art, Astathre, Hexyl Noir, Revena. 




Trzy szampony do włosów delikatnych - recenzje.

Trzy szampony do włosów delikatnych - recenzje.

Zgodnie z zapowiedzią, mam dla Was kolejną recenzję nowości, które wprowadziłam do swojej pielęgnacji. Tym razem przyszedł czas na szampony! 


Od stycznia stosuję na zmianę trzy, tak jak wspomniałam w tym poście i są to:
- Sekrety Arktyki "Nawilżenie i pielęgnacja”
- EcoLab  „Szampon do włosów osłabionych i łamliwych”
- Planeta Organica „Szampon Fiński do włosów osłabionych”
Każdy z nich jest inny, a dziś przedstawię Wam ich składy i działanie.


1. Sekrety Arktyki, szampon do włosów "Nawilżenie i pielęgnacja” - malina moroszka, organiczny sok z żurawiny [280ml – ok 15zł] 


Najmocniejszy z całej trójki, ale nie oczyszcza najlepiej. Konsystencją przypomina różowy kisiel i ma dość intensywny zapach – słodki, ale nieco chemiczny. Dość długo utrzymuje się na skórze głowy i jest zbliżony do olejku żurawinowego z tej samej serii.
Jego wadą jest to, że zostawia włosy tępe i szorstkie w dotyku przy skórze głowy, a po olejowaniu mam wrażenie, że nie zawsze dobrze domywa długość. Podczas rozcieńczania go wodą robi się bardzo rzadki i ciężko nim wtedy umyć skórę głowy, a z kolei „sam” trochę ciężko się rozprowadza, więc trzeba wyczuć, z jaką ilością wody można go rozmieszać.
Nie kupię go ponownie, bo mimo mocnego oczyszczania skalpu, włosy na długości często są niedomyte.

Skład:  
Aqua enriched with Calluna Vulgaris Flower Extract, Organic Hippophae Rhamnoides Seed Oil*; Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium
Сhloride, Lauryl Glucoside, SodiumPCA, Sodium Lactate, Arginine, AsparticAcid, PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine, Organic Calluna Vulgaris Flower Extract*, Vitamin В6 microcapsules,Phospholipids/Sphingolipids, Tocopherol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chlorid, Organic Olea Europaea Fruit Oil*, Amodimethicone, Organic Simmondsia Chinensis Seed Oil*,OrganicChamomila Recutita Flower Extract*, Citric Acid, Parfum, CI15985
* Składniki organiczne.


2. EcoLab, Szampon do włosów osłabionych i łamliwych [250ml – ok 16zł]


Dobrze oczyszcza zarówno skalp jak i długość. Idealnie nadaje się idealnie do metody kubeczkowej - w proporcji 1:1 tworzy się konsystencja, którą bardzo łatwo jest umyć skórę głowy i zużyć optymalną ilość produktu. Ma jasnozielony, przezroczysty kolor, gładką konsystencję i przyjemny zapach, który szybko się ulatnia. Włosy po umyciu nim są zwykle świeże i odbite od nasady przez cały dzień, jednak na następny, skóra ma już średnią świeżość, ale do tej porty nie trafiłam na szampon, który by rozwiązał ten problem.
Z tej trójki jest moim ulubieńcem, jednak nadal mam wrażenie, że jest nieco zbyt silny dla moich delikatnych włosów, ponieważ zostawia je lekko splątane i szorstkie w dotyku. Mimo to, bardzo podoba mi się seria Ecolab, więc z pewnością będę chciała przetestować jeszcze inne ich szampony. Możecie polecić mi jakiś najdelikatniejszy? J

Skład:
Aqua, Triticum Vulgare Floral Water (woda pszeniczna), Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Coco Glucoside, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract (hibiscus), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Cananga Odorata Flower Oil (ylang ylang), Persea Americana Oil (olej avocado), Shea Butter Ethyl Esters (masło shea), Glycerin, Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Organic Triticum Vulgare Oil (organiczny olej z kiełków pszenicy), Glycereth-2 Cocoate, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, CI75125, CI751790



3. Planeta Organica Szampon Fiński do włosów osłabionych [280ml – ok16zł]


Zdecydowanie najdelikatniejszy ze wszystkich szamponów, jakich kiedykolwiek używałam, mimo to, całkiem dobrze radzi sobie ze zmywaniem oleju. Jego wadą jest zdecydowanie mała wydajność - żeby dobrze umyć włosy potrzebuję około 7-miu (!) pompek produktu. Do metody kubeczkowej najlepiej rozrabiać go z niewielką ilością wody.
Ma perłowo-pomarańczowy kolor i niesamowicie piękny zapach, który kojarzy się ze świeżymi, słodkimi owocami. Na skórze głowy zapach utrzymuje się kilka godzin i mam wrażenie, że sam szampon delikatnie ją nawilża, ale przez to, włosy na drugi dzień po myciu wyglądają na nieświeże.
Nie odbija ich od nasady, ale sprawia, że są przyjemnie gładkie i miłe w dotyku.
Jego skład totalnie mnie urzekł i z chęcią wypróbuję kolejny szampon z tej serii – jeśli myjecie włosy codziennie, również Wam polecam.

Skład:
Aqua with infusions of Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract, Artemisia Vulgaris Extract, Oxycoccus Palustris Extract (żurawina błotna), Organic Calluna Vulgaris Flower Extract (wrzos), Melilotus Officinalis Extract (nostrzyk żółty), Centaurea Cyanus Flower Extract (chaber); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid.
 
***


Metoda kubeczkowa – polega na rozcieńczaniu szamponu z wodą, w celu ograniczenia zużycia produktu oraz stosowania mniejszego stężenia detergentów na skórę głowy. Szampon można rozcieńczyć wodą lub np. sokiem aloesowym, glutkiem lnianym lub naparem pokrzywowym itp.

Pamiętajcie, że szamponu używamy głównie do umycia skóry głowy, włosy na długości wystarczająco myje spływająca piana, lub przy metodzie OMO – odżywka.


***

Używaliście jakiegoś z wyżej wymienionych szamponów? 
Macie jakichś swoich ulubieńców? J
Nu-goth shoot

Nu-goth shoot

Oto jest! Sesja która najbardziej ze wszystkich oddaje mój styl codzienny.
Rajstopy + zakolanówki, czarna bluza i czarne wszystko (no poza gorsetem bo nie noszę go na co dzień). W takim zestawie zwykle toczę swoją walkę ze światem i czuję się najlepiej.

Zapraszam Was na pierwszą część zdjęć w tym stylu i w tej lokalizacji. Kolejna sesja w nieco innym wydaniu, ale w tym samym miejscu odbyła się pod koniec marca, więc jeśli te zdjęcia się Wam podobają to poczekajcie na to, co wrzucę już niebawem! :D


Łapcie też trochę butów na koniec, bo zdjęcia wynikły ze współpracy ze sklepem Zibru.com. 
Polecam Wam ich buty z całego serduszka,  zakochałam się w nich rok temu i ta miłość trwa do dzisiejszego dnia <3



Modelka i stylizacja: Akasza
Zdjęcia i edycja: Brinnan Photography
Bluza: Restyle
Gorset: Papercats
Buty: Zibru.com

Zmiana podejścia do pielęgnacji i włosowa metamorfoza! [Zdjęcia]

Zmiana podejścia do pielęgnacji i włosowa metamorfoza! [Zdjęcia]

Od początku stycznia testuję nowości w pielęgnacji włosów, dlatego przygotowałam dla Was podsumowanie tego trzymiesięcznego okresu oraz kilka spostrzeżeń, które zupełnie odmieniły moje podejście. Jeśli jesteście ciekawi – zapraszam do dzisiejszego wpisu!


Jeszcze w zeszłym roku zmagałam się z wiecznie przesuszoną długością i przetłuszczoną skórą głowy, na drugi dzień po myciu. Obecnie, skóra nadal lekko się przetłuszcza, ale na długości włosy wyglądają dobrze, nie puszą się i są nawilżone.

Niżej możecie zobaczyć porównanie kondycji włosów na drugi dzień, zdjęcia z lutego 2016 i 2017.
Zdjęcie po prawej zrobione z pogiętej perspektywy zwanej „nie wzięłam statywu”, ale w końcu zaczął działać u mnie koczek-ślimaczek i nie daje on już połamanej miotły :3

Przez większość mojego włosomaniaczego życia testowałam kosmetyki głównie drogeryjne. Prym wiodły Kallosy, bo duże i tanie, no i jakiś w miarę sensowny efekt udawało się dzięki nim osiągnąć. Używałam kosmetyków Biovaxu, Garniera i Radicala, a jako szamponu – niezmiennie Alterry, ale trzymałam się zasady żeby zawsze sprawdzać skład produktu zanim wyląduje w koszyku. Niemniej – niewiele to zmieniało, wszystkie kosmetyki działały na włosy mniej więcej tak samo miernie i dość dużo czasu zajęło mi doprowadzenie ich do sensownego wyglądu.

Co więc zmieniłam, że od stycznia udało mi się znacząco poprawić stan włosów?

1. Szampony
_____________

Chwilowo pożegnałam się z Alterrą, która mimo, że nie posiadała w składzie SLS czy SLES, to zawiera SCS, który jest prawie identycznym detergentem. 


Obecnie moim ulubieńcem jest Ecolab, choć będę szukała go w jeszcze bardziej delikatnej wersji, bo trochę za mocno plącze mi włosy.
Każdy jest inny i stosuję je w zależności od potrzeb. Jeśli czuję, że moje włosy wymagają mocniejszego oczyszczenia, albo będę kładła dociążającą maskę – użyję żurawinowego, ale jeśli widzę, że przydałoby się delikatniejsze potraktowanie – postawię na Fiński.

Wszystkie mają wspaniałe składy i dobrze oczyszczają skalp już za pierwszym razem, a za niedługo na blogu pojawi się ich recenzja.


2. Maski
___________

Na wstępnie zaznaczam, że Kallosy nadal obecne są w mojej pielęgnacji, bo nie wyobrażam sobie lepszego produktu do pierwszego „O” w OMO. Mają proste składy, są duże i bardzo tanie. Teraz używam dwóch – Blueberry i Mlecznego Serciala (do tej pory nie wiem czy to w końcu Kallos czy nie).
Zamiast stosowania ich też jako ostatnie „O” postanowiłam zainwestować w maski, które mają bardzo bogate składy. Mam ich 6, ale każda jest mi na swój sposób potrzebna :D 
O masce marokańskiej (czarnej) i ajurwedyjskiej (złotej) pojawiła się już recenzja i możecie ją przeczytać tutaj. Reszta również pojawi się na blogu, już niebawem.



3. Oleje
___________

To jeden z najważniejszych punktów pielęgnacji, który kontynuuję nieprzerwanie od samego początku. Wypróbowałam co najmniej 15 różnych olei, ale dopiero niedawno znalazłam takie, które rzeczywiście odpowiadają moim włosom i teraz widzę rezultaty ich regularnego stosowania. Włosy stały się miękkie, sprężyste i mają dużo lepszą kondycję.
Moje dwa hity to olejek z żurawiny arktycznej i olej kameliowy
Recenzje i dokładne opisy obu możecie przeczytać tutaj (żurawina) i tutaj (kameliowy).

4. Sposób mycia
_________________

Obecnie myję włosy co 32 godziny rano albo wieczorem. Ciężko mi to opisać, dlatego posłużę się przykładem – w poniedziałek myję włosy rano, a we wtorek wieczorem + robię włosing. W środę na noc olejuję, a w czwartek rano myję i koło się zamyka. Tym sposobem olejuję włosy na całą noc średnio 2 razy w tygodniu i też 2 razy robię włosing, co bardzo pozytywnie odbija się na kondycji.

Wdrożyłam też regularne stosowanie metody kubeczkowej (rozcieńczam szampon z woda w proporcji 1:2), dzięki czemu zużywam mniej produktu, a rozcieńczony detergent jest delikatniejszy dla skóry głowy.
O szamponach, które obecnie stosuję, możecie przeczytać tutaj.



Zmiana tych 4 podstawowych filarów pielęgnacji i wprowadzenie regularnego maskowania niesamowicie wpłynęło na kondycję włosów. 

Ale wiecie, że nie każda włosomaniaczka rodzi się z genetycznie bujną i piękną grzywą? Zwykle jest wręcz odwrotnie.
Moje włosy dość dużo ze mną przeszły, a ostatnio odkopałam zdjęcie zrobione niecałe 4 lata temu, kiedy o pielęgnacji miałam już jako takie pojęcie. To był drugi rok kiedy na prawdę codziennie, intensywnie o nie dbałam, ale robiłam to po prostu nieumiejętnie, więc miałam na głowie coś takiego:

Obecnie moje włosy wyglądają tak:
Jak widać wszystko się da i mimo, że nadal co miesiąc rozjaśniam odrost a długość traktuję henną, to kondycja włosów poprawiła się wręcz nieporównywalnie. Kiedyś było dla mnie nie do wyobrażenia, że mogłabym czesać włosy tylko raz dziennie. Ba! Robiłam to mniej więcej co godzinę, bo plątały się i zbijały w strąki, były porozdwajane i nawet podcinanie końcówek niewiele dawało (jak zresztą widać na starym zdjęciu)J


Dążę do tego, żeby mieć kilka kosmetyków, ale dobrych i takich, które będą moimi pewniakami. Obecnie zdecydowanie jest to olej z żurawiny i kameliowy.
Jak już znajdę ich więcej - na pewno dam Wam znać!