Olejek kameliowy - kolejny włosowy HIT!

3/23/2017

Przez ostatnie dwa miesiące namiętnie testuję dwa nowe oleje do włosów. O jednym z nich wspomniałam już w tym poście – „Olejek z żurawiny arktycznej – mój hit!”, a dziś przyszła pora na drugi, czyli osławiony wśród włosomaniaczek – olejek kameliowy. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził – zapraszam do recenzji!


Moje pierwsze wrażenie po całonocnym olejowaniu nie było najlepsze, w przeciwieństwie do olejku żurawinowego, więc to na nim skupiłam się, jako pierwszym do testowania. Po około dwóch tygodniach wróciłam jednak do kameliowego i już po kilku użyciach zrozumiałam, dlaczego jest tak bardzo polecany.

Samo olejowanie przyniosło mi efekty dopiero po trzecim razie – włosy stały się miękkie, sypkie i zdawały się być bardziej odżywione. Nie dociąża ich tak mocno jak ten żurawinowy, ale jeśli stosujecie inne kosmetyki o bogatych składach do mycia to, jest to zdecydowanie zaleta.

Najciekawsze, co zauważyłam, to to, że po każdym użyciu olejku kameliowego widocznie poprawia się stan włosów i polepsza ich ogólna kondycja. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy to na 100% jego zasługa, bo zmieniłam też całą pielęgnację, ale mam wrażenie, że bardzo się do tego przyczynił.


Poza zastosowaniem do włosów, używam go również do twarzy. Na całą buzię sprawdza się świetnie, kiedy walczymy z jakimś mocnym przesuszem, ale też bardzo dobrze wpływa na skórę pod oczami. Stosowany na noc nawilża ją i uelastycznia, jednak jak w przypadku każdego oleju - jeśli użyjemy go zbyt dużo, może zapchać.

Co do jego cech fizycznych - olejek ma postać zielonego niezbyt gęstego płynu, zamkniętego w butelce z ciemnego szkła. Za dozownik robi tu pompka, która bywa trochę irytująca – jedna porcja olejku to stanowczo za mało żeby naolejować włosy i za dużo żeby wykorzystać na twarz. Zwykle musze wciskać ją kilkukrotnie albo do połowy. To, szczerze mówiąc – jedyna wada tego produktu, którą udało mi się zauważyć i jest ona zdecydowanie nieistotna, jeśli chodzi o jego działanie.


Podsumowując, jeśli jeszcze nie miałyście z nim styczności, to serdecznie polecam. Butelka tego olejku kosztuje średnio 40zł + koszta przesyłki, ale sam produkt jest bardzo wydajny, a jego efekty zdecydowanie warte są tej ceny. 
Od kiedy go stosuję stał się moim kolejnym włosowym hitem i zdecydowanie będzie stałym punktem pielęgnacji.

***
Dodatkowo, wczoraj dotarła do mnie paczka z dwoma buteleczkami Andrei - "cudownego maceratu" z Chin, który jakiś czas temu zatrząsł włosomaniaczą blogosferą. Jestem po pierwszym użyciu, z radością stwierdzam, że mnie nie uczulił więc przetestuję i dam Wam znać czy warto!

***
Miałyście już styczność z tym produktem?
Jakie są Wasze ulubione oleje do pielęgnacji włosów?

Polecane

4 komentarze

  1. Takiego oleju jeszcze nie miałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Ja miałam chyba już większość olei polecanych przez włosomaniaczki, ale ten jest super :D

      Usuń
  2. Chyba zafunduję sobie taki, gdy ściągnę mopa z głowy na kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha, po ściągnięciu mopa <3

      Usuń

_________________________
Dziękuję za Wasze komentarze, bo motywują mnie do dalszej pracy nad rozwojem bloga :)
Jeśli macie jakieś pytania lub sugestie - piszcie śmiało!