Olejek z żurawiny arktycznej - mój HIT!

2/09/2017

Dawno na blogu nie gościła żadna recenzja, ale wygląda na to, że w najbliższym czasie się to zmieni. Biorąc pod uwagę ilość nowych kosmetyków które obecnie testuję i ich wpływ na kondycję włosów, żal byłoby nie napisać paru zdań.

Zdjęcie: Brinnan Photography 

Na pierwszy ogień pójdzie olejek, który stał się moim absolutnym hitem. Po raz pierwszy wspomniałam o nim o tutaj, w poście o powrocie do złożonej pielęgnacji. Wstyd się przyznać ale przez ostatnie kilka lat włosomaniactwa nie znalazłam oleju, który pasowałby mi idealnie i byłby moim pewniakiem w olejowaniu włosów. Ten produkt własnie taki jest.

To pierwszy olej który w 100% podpasował moim włosom i po którym na prawdę widzę działanie. Już w trakcie mycia włosy stają się niesamowicie miękkie, wręcz jedwabiste. Po wysuszeniu widać, że są nawilżone, dociążone, ale mimo to puszyste i sypkie. Są również bardzo podatne na układanie, o czym świadczy fakt, że po raz pierwszy od kilku lat, koczek ślimaczek daje mi piękny skręt, a nie połamaną miotłę.


Moje włosy są obecnie średnioporowate, dość delikatne o normalniej grubości (już nie cienkie yaaay \o/) i co miesiąc farbuję je henną. Nie wiem jakby ten sam olej sprawował się jeszcze kilka lat temu, kiedy były w dużo gorszym stanie, dlatego bierzcie pod uwagę, że działanie kosmetyku to kwestia indywidualna. Na chwilę obecną ten olejek to mój absolutny hit i zdecydowanie polecam Wam wypróbowanie go. Jeśli nie polubi się z Waszymi włosami, zawsze można zużyć go do twarzy i ciała, bo ma wspaniałe właściwości opóźniające starzenie i jest bogaty w witaminę E. 


Olejek kupiłam u dziewczyn z Sophieczerymoja (jak większość kosmetyków które będę za niedługo recenzjować :D), ale jest dostępny również w innych internetowych sklepach.
Trochę martwi mnie jedynie, że podobno nie ma go od dwóch miesięcy w hurtowniach ale mam nadzieję, że to jedynie stan przejściowy bo bardzo nie chciałabym stracić ulubieńca :<

Skład: Organic Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil* (organiczny olej z żurawiny), Tocopherol (witamina E), Parfum, Linalool (składniki kompozycji zapachowej).


***
Jaki jest Wasz ulubiony olej?
Próbowaliście może tego z żurawiny arktycznej?

Polecane

4 komentarze

  1. To jest też mój hit i też mam hennowane co miesiąc rude koszyki o średniej porowatosci ; na drugim miejscu jest kameliowy . Teraz będę próbować z kamelii japońskiej i zobaczymy czy zdetronizuje żurawinowy ;-) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, jedna z następnych recenzji będzie o oleju kameliowym, który też super się u mnie sprawdza! Widocznie rude, średnioporowate włosy tak mają :D

      Usuń
  2. Nie mogę się doczekać recenzji :-D ja teraz upolowalam na promocji japoński Oshima Tsubaki i dam znać czy sa jakiejś różnice - teraz stosuje ten co Ty , od dziewczyn z sophieczerymoja :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo super, bo zastanawiało mnie to przed kupnem!

      Usuń

_________________________
Dziękuję za Wasze komentarze, bo motywują mnie do dalszej pracy nad rozwojem bloga :)
Jeśli macie jakieś pytania lub sugestie - piszcie śmiało!