Gothic Dreams vol1.

Gothic Dreams vol1.

Dziś mam znowu dla Was coś zupełnie nowego :)

Bardzo długo nie przepadałam za stylem gotyckim z uwagi na to, że cała rzesza alternatywnych modelek stylizuje się właśnie w tym klimacie i niestety większość z nich nie trafia w mój gust. Dodatkowo, mam wrażenie, że w każdej grupie czy na forum dominuje gotyk i odczuwam nim lekkie przesycenie.
Mimo to są stylizacje, fotografie i modelki (Threnody in VelvetAneta Pawska - Enchanted Stories, A.M.Lorek) które kompletnie mnie urzekają. Dlatego tez, kiedy Mania napisała do mnie z propozycją gotyckiej sesji na cmentarzu, poczułam się nieco....dziwnie.
Na szczęście bardzo szybko okazało się, że mamy podobne podejście do tematu, a na cmentarzu są po prostu miejsca, które idealnie wpasują nam się w tła do zdjęć.

Było trochę zimno i trochę mokro, ale jestem bardzo zadowolona z efektów jakie udało Nam się osiągnąć razem z Manią z MageStudio i fotografem Arturem z Foto-Zdroje Szczecin.
Mam nadzieję, że podzielicie mój entuzjazm i zapraszam Was do obejrzenia pierwszej części fotografii!


Photos and editing: Foto-Zdroje Szczecin
Jewelry: MageStudio
Models: Akasza(me) & IamMania 
Sposób na idealną rudość. Porównanie koloru farby chemicznej z henną.

Sposób na idealną rudość. Porównanie koloru farby chemicznej z henną.

Ostatnimi czasy dość często pytacie jak udało mi się uzyskać taki rudy kolor, na moich dość ciemnych z natury włosach. Dlatego też przygotowałam post z dokładną instrukcją farbowania henną oraz porównanie koloru rudego uzyskanego farbą chemiczną i naturalną. 


Żeby na samym wstępie odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto używać henny i czy różnica w kolorze jest rzeczywiście tak duża, zrobiłam zdjęcia, które doskonale ją ukazują. Na fotce powyżej widzicie kolor uzyskany po hennie (Chna Eld), już po pierwszym umyciu. Na kolażu niżej widać kolor dzień po farbowaniu farbą Garnier Olia 7.40, która jest moim zdaniem najlepszą rudością na rynku (a przynjamniej moje włosy się z nią lubią).


Już po samych zdjęciach można stwierdzić, że rudość rudości nie równa. Po farbie chemicznej włosy wyglądają (w porównaniu do henny) na zwyczajnie wypłowiałe, mimo, że wszystkie fotki robione były w pełnym słońcu w przeciągu 3 dni.
Jeśli nie przekonuje Was sam argument kolorystyczny, to weźcie pod uwagę, że henna, w przeciwieństwie do farby chemicznej, poprawia stan włosów. Mimo możliwego poziołowego przesuszu, włos staje się grubszy, a z czasem gdy barwnik się kumuluje, kolor dłużej pozostaje intensywny.

Mimo, że nie lubię używać farb chemicznych, to jednak muszę to robić, żeby rozjaśnić odrost. Henna może jedynie przyciemnić włosy, więc zawsze przed hennowaniem rozjaśniam odrosty używając Garnier Olia 7.40. Następnego dnia przystępuję do farbowania właściwego, z użyciem henny.
I tu przechodzimy do sedna postu, czyli:

Jak pofarbować włosy henną na rudo?


Na hennowanie składają się w zasadzie 3 elementy i to je omówię po kolei.
1. Przygotowanie mieszanki,
2. Aplikacja i czas trzymania na włosach.
3. Utlenianie się koloru. 


Co do samej henny - obecnie używam saszetek Chny Eld, zwykłej, bez żadnych domieszek. Kiedyś miałam podejście do Khadi, ale skończyło się to tak, że nie złapała mi kompletnie włosów, a za niedługo będę też eksperymentować z firmą Swati. W gruncie rzeczy możecie użyć jakiejkolwiek, byle czystej henny, marka nie ma znaczenia ;)

1. Przygotowanie mieszanki.
__________________________


W zalezności od Waszych oczekiwiań, przez dodanie odpowiednich składników można modyfikować końcowy efekt kolorystyczny. Ja uwielbiam jak kolor wychodzi płomiennie rudy i jak najjaśniejszy (taki jak na zdjęciach) toteż przygotowałam dla Was spis składników, które pomogą Wam go uzyskać:

- kurkuma
- miód
- sok z cytryny
- herbata z rumianku
- cynamom
- papryka słodka czerwona

Moją mieszankę obecnie dopracowałam już chyba do perfekcji. Do 50g henny dodaję dużą łyżkę kurkumy (podbija żółto-rude tony i stanowi tu najważniejszy składnik), łyżeczkę cynamonu i łyżkę papryki czerwonej. Suche składniki mieszam po czym zalewam wszystko herbatą z dwóch torebek rumianku (gorącą, w temperaturze około 60-70 stopni) i dorzucam łyżkę miodu. Wszystko dokładnie mieszam i tak przygotowaną pastę o konsystencji jogurtu zawijam folią spożywczą i ręcznikiem i odstawiam w miejsce przy kaloryferze na 24h w celu uwolnienia barwnika. 


2. Aplikacja i czas trzymania na włosach.
____________________________________


Po 24h kiedy barwnik już się uwolni, można przystępować do procesu farbowania. Nakładam mieszankę na wilgotne włosy, tuż po umyciu ich dwukrotnie szamponem mocno oczyszczającym (np. Barwa). Zwaracjcie uwagę na dokładne rozprowadzenie henny na wszystkich włosach bo tam gdzie jej nie będzie, kolor nie złapie. Po nałożeniu całości, zawijam głowę folią spożywczą i nakładam czapkę. Taki kompres co pół godziny podgrzewam suszarką.

Długość trzymania henny na włosach powinniście dostosować sami, w zalezności od oczekiwanych efektów. Zauważyłam, że przy trzymaniu 1.5-2h kolor wychodzi najjaśniejszy, ale może się szybciej spłukać. Za to przy trzymaniu 2-4h kolor wyjdzie troszkę ciemniejszy ale będzie trwalszy. Po upłynięciu odpowiedniego czasu hennę spłukujemy z włosów i zostawiamy je do wyschniecia.
Ważne! Nie myjemy szamponem ani nie nakładamy odżywki. Tylko płuczemy.


3. Utlenianie się koloru.
______________________


Farbowanie henną to niestety proces czasochłonny. Nie dość, że mieszanka powinna odstać 24h w ciepłym miejscu, a farbowanie trwa minimum półtorej godziny, to jeszcze po spłukaniu nie powinniśmy myć głowy przez około 48h. W tym czasie henna będzie się utleniać, łączyć z włosem i uzyskiwać ostateczny kolor. Po upłynięciu tego czasu możemy włosy umyć szamponem, kontynuować normalną pielęgnację i cieszyć się pięknym kolorem.
Tudzież walczyć z przesuszem.


Wskazówki:
- Jeśli zależy Wam na jak najjaśniejszym kolorze, który z czasem nie ciemieje, trzymajcie hennę na włosach max 2h i nie zostawiajcie jej na 48h do utlenienia. Umyjcie je od razu szamponem lub maską. Nie ma też wtedy konieczności zostawiać mieszanki na 24h do uwolnienia barwnika, można farbować od razu.
- Nie zawsze zostawiam hennę do utlenienia, czasem nakładam ją od razu, ale zauważyłam ostatnio, że kolor wychodzi głębszy kiedy mieszanka swoje odstoi w ciepłym miejscu.
- Ilość henny i proporcje składników można dowolnie modyfikować w zależności od potrzeb i ilości Waszych włosów.


Mam nadzieję, że powyższa instrukcja rozwieje Wasze wątpliwości dotyczące farbowania henną na rudo. Żeby ukazanie koloru było kompletne, poniżej wrzucam zdjęcia włosów w cieniu:

***

Jeśli macie jakieś pytania lub wskazówki do farbowania włosów, piszcie śmiało!



Porcelain Memories

Porcelain Memories

Czas się trochę rozliczyć z ostatnim rokiem zanim wpadną posty z nowymi sesjami ;) Dlatego właśnie przygotowałam dla Was na dziś zdjęcia z września, które miałam przyjemność focić z Alicją z NagrodzkaArt (blog:http://nagrodzkaart.blogspot.com/)


Model, stylization and editing: Akasza

Corset: Papercats


Włosowa aktualizacja, nowości w pielęgnacji.

Włosowa aktualizacja, nowości w pielęgnacji.

Muszę przyznać, że długo już nie wrzucałam włosowych postów. Było to spowodowane głównie tym, że trochę odpuściłam sobie pielęgnację. Przez kilka ostatnich miesięcy stosowałam jedynie metodę OMO używając Kallosów i Alterry oraz olejowałam co dwa dni, ale poza tym - nie robiłam kompletnie nic.

Około miesiąca temu zaczęły mi bardzo wypadać włosy, odczuwalne stało się to zwłaszcza przy ich myciu, kiedy co dwa dni wyjmowałam z odpływu dość pokaźny rudy kołtun. Jako, że nadal pochłaniam urodowe blogi, postanowiłam poszukać wskazówek u dziewczyn, których włosy są według mnie idealne :3 Wtedy też trafiłam na sklep Moniki i Oli z bloga sophieczerymoja i kompletnie przepadłam. Tyle kosmetyków ze wspaniałym składem w jednym miejscu! Żeby nie rozpływać się zbytnio w zachwytach powiem tylko, że zamówiłam kilka produktów i przyszły totalnie przeuroczo zapakowane, przez co trochę nie mogę doczekać się kolejnych zakupów :D
Ale do brzegu.


OLEJE
__________


Powrót do złożonej pielęgnacji okazał się strzałem w dziesiątkę. W końcu też udało mi się znaleźć olej, który pasowałby moim włosom w 100%. Mowa o Olejku z żurawiny arktycznej, dostępnym o tutaj . Mówiąc szczerze - to pierwszy olej, którego działanie czuję na włosach nawet w trakcie mycia i to już po pierwszym zastosowaniu. Włosy robią się niesamowicie miękkie i wygładzone. 
Testuję również osławiony wśród włosomaniaczek olej kameliowy, o którym dowiedziałam się za dwa tygodnie temu (shame, shame :D) i póki co muszę przyznać, że sprawdza się dobrze. 

MASKI
__________


Kolejne nowości to dwie maski, z którymi już wiem że się polubiłam, a jedna na pewno zostanie moim hitem. To nawilżająca maska z serii EcoLab, dostępna tu. Dopiero zaczynam testy (zaopatrzyłam się w dużą ilość produktów na raz, a włosy myję co dwa dni :D) ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Po połączeniu całonocnego olejowania i maskowania ecolabem nie dość że miałam wybitny good hair day, to jeszcze włosy po koczu ślimaczku po raz pierwszy w mojej włosomaniaczej "karierze" wyglądały na prawdę dobrze pokręcone i nie rozprostowały się błyskawicznie.

Druga maska to Organic Oblepikha - głęboka odnowa oraz nasycenie, którą postanowiłam przetestować, ponieważ moje włosy bardzo dobrze swego czasu reagowały na rokitnikowy balsam z tej serii. Póki co nie mogę się o niej szerzej wypowiedzieć, bo jest po prostu dobra, ale po większej ilości zastosowań na pewno coś napiszę :)

Ostatnia z serii masek to Planeta Organica, maska marokańska w którą szczerze mówiąc pokładałam największe nadzieje, a troszkę mnie rozczarowała. Ma baaardzo intensywny zapach męskich perfum, który na szczęście ulatnia się dość szybko. Stosowana na kilka minut trochę "zabiera" mi miękkość włosów, a po 30 minutowym kompresie sprawia, że stają się niesamowicie sypkie, ale za to są lekko sztywne. Będę jeszcze na pewno testować ją z dodatkiem olei.

Poza tym, stwierdziłam, że dobrze będzie też mieć coś lżejszego do stosowania od czasu do czasu i zaopatrzyłam się w blasam ecolab.

SZAMPONY
_________



Co do szamponów, odkryłam dwa, z dość ciekawym składem. Jednym z nich jest Szampon Fiński do włosów osłabionych z serii Planeta Organica, który mogę wstępnie określić jako bardzo delikatny i mało pieniący się. Drugi to EcoLab, Szampon do włosów osłabionych i łamliwych, który jest nieco mocniejszy, lepiej się pieni i dość dobrze oczyszcza skórę głowy.
***

Z takim pakietem startowym (oraz wcierką jantar :D) powracam do wzmożonej pielęgnacji od niecałego miesiąca, ale już widzę, że będzie warto. Chciałabym w końcu wrócić do pisania włosowych postów, a już za niedługo kiedy słońce będzie na niebie (bleh) również wtedy kiedy wychodzę z pracy, w końcu wrzucę jakieś zdjęcia do akutalizacji. Póki co wstawiam kolaż, ze sztucznym światłem, bo innych nie mam:

Tymczasem żegnam Was moim wspaniałej jakości udokumentowaniem goodhairday po masce ecolabu. Wspomniałam, że moje włosy nigdy nie wyglądały dobrze po koczku ślimaczku? Ta maska na prawdę działa!

Wiedźmy w lesie - część ostatnia.

Wiedźmy w lesie - część ostatnia.

Czas na ostatnią cześć z serii Wiedźmy w krzywym lesie. Z tej sesji wyniosłam całą masę wspaniałych fotografii, a dziś zapraszam Was do obejrzenia efektów ostatniej już, trzeciej części. Zdjęcia poczynił Artur z Foto-Zdroje Szczecin, modelkowałam ja, Akasza. Biżuteria autorstwa mojej koleżanki MageStudio.

Obiecuję też już więcej nie męczyć Was tą sesją :) Wrzucam, żeby zmobilizować się w końcu do opublikowania wszystkich zeszłorocznych zdjęć, a w kolejce na publikację czekają kolejne, zarówno z zeszłego roku jak i z tego (3 sesje już za mną!). Będzie trochę steampunkowo, wiedźmowo, gotycko i mrocznie (wyrosły mi rogi!). Chciałabym też zaprezentować Wam mój pierwszy szyty na zamówienie gorset z grafiką Beksińskiego, ale szykuję też spory post włosowy o powrocie do naturalnej pielęgnacji.
Zostańcie czujni! :)


Poprzednie części znajdziecie tu:
1. Część 1 - dym, ogień i piękna biżuteria.
2. Część 2 - portrety.

Która najbardziej się Wam podoba? :)