Recenzja czarnego, uniwersalnego gorsetu maki Papercats.

Recenzja czarnego, uniwersalnego gorsetu maki Papercats.


Dziś przychodzę do Was z czymś zupełnie nowym, czyli recenzją gorsetu. Moja "kolekcja" liczy obecnie trzy sztuki (czwarta jest w drodze) i z biegiem czasu chciałabym Wam o wszystkich trochę opowiedzieć. Zaczniemy od mojego ulubionego modelu, który jest idealny na początek przygody z gorsetami czyli czarnego, matowego underbustu marki Papercats, który już w pełni wysezonowałam.


Model widoczny na zdjęciach ma rozmiar S (58cm w talii - ok23") i pochodzi z nowej serii doszyć.
Idealnie pasuje na wymiary 75cm pod biustem, 65cm w talii i 92cm na kościach biodrowych. Rozmiar XS również byłby dobry ale nie tak komfortowy i nie byłabym w stanie go zamknąć, dlatego zdecydowałam się na większy. Mam go od października zeszłego roku i mogę powiedzieć, że to najwygodniejszy gorset jaki kiedykolwiek nosiłam - nie uciska kości, a skupia się głównie na redukcji talii.

Gorset posiada 14 spiralnych, metalowych fiszbin o szerokości 7 mm, rozmieszczonych po bokach i 2 pary fiszbin płaskich, z tyłu przy wiązaniu.
Umieszczenie płaskich fiszbin przy sznurowaniu uważam za bardzo trafiony pomysł bo pomaga to uniknąć nieestetycznego efektu "rozchodzenia się" ich w kształt "()" w miejscu największego naprężenia przy talii.

Gorset niestety przez moją lekko asymetryczną budowę układa się z tyłu krzywo.

MATERIAŁY
____________


Materiał wierzchni to czarna, matowa tkanina, wykonana z poliestru. Nie zbiera kłaczków, jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku, ale lekko się marszczy.
Podszewka wykonana jest z czarnej bawełny. Z tyłu pod wiązaniem znajduje się nieusztywniany panel kryjący na plecy, o szerokości 16cm, wykonany z tego samego materiału co wierzch gorsetu. Jest on przyszyty jednym bokiem i można go bez problemu odpruć . Dla mnie panel to idealne rozwiązanie bo zwykle nie zawiązuję gorsetu do końca, a przerwa na plecach dużo ładniej się z nim prezentuje.

BUSK
__________

Jest solidny, metalowy, w kolorze srebrnym. Bardzo podoba mi się również jego wykonanie - jest szeroki na 2,5cm, wszyty od lamówki do lamówki dzięki czemu przód świetnie spłaszcza brzuch i nie odstaje od sylwetki. Gorset posiada również underbusk - czyli listewkę materiału pod zapięciem, która zakrywa szczelinę przy mocnym sznurowaniu, dzięki czemu można go nosić nie tylko do czarnych ubrań.

FISZBINY I WAIST TAPE
_________________


Gorset nie posiada waist tape czyli taśmy umieszczonej w miejscu talii, przechodzącej przez wszystkie panele, zapobiegającej rozciągnięciu się w miejscy największych naprężeń. Nie wiem dlaczego papierkoty nie zdecydowały się na to rozwiązanie, ale mam wrażenie że gorset przez ten brak może być po prostu wygodniejszy - talia się troszkę rozciągnie i dopasuje do naszej. Może być to jednak wadą przy wykorzystywaniu go do treningu talii lub bardzo częstym noszeniu.

W tym modelu szwy od fiszbin umieszczone są po wewnętrznej stronie gorsetu. Im gładszy gorset jest w środku, tym mniej odcisków będziemy mieć na skórze po zdjęciu go. Ja niestety mam dość sporo szlaczków po szwach, ale dość szybko one znikają i nie powoduje to żadnego bólu czy dyskomfortu.


OCZKA I WIĄZANIE
___________


Oczka wiązania wbite są równo, solidnie i nie haczą o sznurek. Nie można ich też podważyć.
Po sezonowaniu mogę się jedynie przyczepić do sznurka - jest on bardzo wytrzymały jednak robi się nieestetyczny po kilkunastu wiązaniach, ponieważ staje się miejscami węższy lub szerszy. W przyszłości planuję go wymienić na szerszy.


PODSUMOWANIE
________________


Nowa wersja papierkotowego underbustu jest na prawdę dopracowana i zdecydowanie można ją polecić osobom początkującym lub szukającym swojego pierwszego modelu. Matowy, czarny underbust będzie pasował do większości stylizacji. Mam wrażenie, że zmienił się tez lekko krój - poprzednik miał mocno zaakcentowane biodra, a obecnie gorset nie rozszerza się już tak do dołu, tylko daje efekt symetrycznej klepsydry. Pamiętajcie jednak by dobrać odpowiedni rozmiar  oraz krój do swojej sylwetki, bo od tego zależy komfort noszenia.

Zdjęcia: Brinnan

Pierwszy tatuaż i kolorowe inspiracje, w wykonaniu polskich tatuażystów.

Pierwszy tatuaż i kolorowe inspiracje, w wykonaniu polskich tatuażystów.


Na początku lipca pojechałam do Poznania po swój pierwszy (a w zasadzie drugi)
tatuaż. Zestaw kolorowych kropek które widać na drugim zdjęciu są również tatuażem, zrobionym w ramach próby uczuleniowej podczas mojego pobytu w Warszawie (wspominałam o tutaj). Próba wyszła jednak troszkę za duża, ale dobrze się czułam z czymś kolorowym w tym miejscu, więc postanowiłam zrobić cover.
Od samego początku miałam plan na lisa, zmieniały się tylko jego formy. Najpierw miał siedzieć w księżycu, później miał być geometryczny i troszkę większy, aż w końcu zobaczyłam prace Miss Pank i totalnie się zakochałam w jej stylu i zwierzakach. Dlaczego lis? Do dzisiaj nie wiem, ale podejrzewam, że ma to dość duży związek z moją słabością do rudego futra i puszystych ogonów, a że ten zwierzak łączy obie te właściwości....
Umówiłam się w czerwcu z terminem na lipiec, w związku z tym, że jest to dość mały wzór. Samo tatuowanie, dzięki umiejętnie zastosowanemu znieczuleniu, nie było bolesne. Jedynie przed oraz w miejscach gdzie skóra jest najcieńsza czułam ból. Poza tym Miss Pank jest niesamowicie pozytywną i otwartą osobą więc 3 godziny spędzone w studiu minęły błyskawicznie.

***
 Dziś mija trochę ponad miesiąc od kiedy na moim ciele znalazł się nowy lisi towarzysz. Jestem nim absolutnie zachwycona i wiem, że na jednym tatuażu się nie skończy. Póki co mam plan na dość duży wzór na udzie, ale szczegółów nie zdradzę póki nie będzie wszystko ustalone.
Nadal jestem w malutkim szoku, że się w końcu na to zdecydowałam bo od kiedy pamiętam tatuaże bardzo mi się podobały, ale byłam przekonana, że się nie zdecyduję na coś co ma być ze mną do końca życia. Ta wizja wydawała mi się zbyt przerażająca. Teraz mam do tego trochę inne podejście i uważam, że skoro coś mi się podoba już szmat czasu i chcę nosić konkretny wzór - to czemu miałabym go nie zrobić? 

Zostaje mi więc dopracowanie innych pomysłów a Was zapraszam do przejrzenia poniższej galerii. Bo mimo, że ubieram się głównie na czarno to tatuaże uwielbiam kolorowe!


Prace autorstwa: Miss Pank (wilk na łydce, ważka), Ewy Sroki (Kot z Cheshire, łapacz snów z kolorowym wnętrzem), Karoliny Kubikowskiej (łapacz snów, Cthulu, śpiący lis,) i DancInk Needles (kruk). Szamanka zdobi udo Shannyn Visceral. Reszty autorów niestety nie znam więc jeśli wiecie kto wykonywał te prace byłabym bardzo wdzięczna z info żeby podpisać i oznaczyć. 

***