Jak stać się rudzielcem?

12/29/2015

Hej :) 

Dziś post na który sama bardzo chciałabym trafić kiedy jeszcze nie byłam ruda, a baaaardzo to tego dążyłam. Na zdjęciu widzicie moje włosy z 27 grudnia, na offroadowym wypadzie :)




Początki 
___________

Zacząć należy od tego, że od 2-3 lat farbowałam włosy wyłącznie na ciemne kolory - głównie ciemny brąz. Z czasem zaczęłam (lub raczej starałam się) uzyskać bardziej ciepłe kolory, idąc w  czerwień.


I po jakimś roku farbowania miesiąc w miesiąc czerwoną farbą, udało mi się ten efekt uzyskać.


Jakość zdjęć jest niestety nienajlepsza, ale cóż, czasu nie cofnę ;) 
 

Farbowanie w domu
___________

Po roku noszenia czerwonych włosów postanowiłam zmienić kolor na rudy. W tym celu najpierw stosowałam zwykłe farby drogeryjne, z bardzo różnym efektem (najczęściej żadnym) 



Palette jest moim numerem 1 wśród farb nie dających efektu, tudzież dających zły efekt. 
Ruda farba z moimi włosami nie zrobiła kompletnie, absolutnie nic. Za to szamponetka do 24 myć (ha ha i tak wiemy, że one nigdy się nie zmywają) w kolorze osławionej ciemnej czekolady wychodzi czarna i świeci się na niebiesko. 


Kolejne podejście to Garnier Color Naturals 6.46 po którym uzyskałam całkiem ciekawy efekt kolorystyczny. Mianowicie odrost miałam różowy, a długość mocno jasno-czerwoną.  

Fryzjer?
___________

Po dwóch miesiącach stwierdziłam, że chyba nastał już czas się wybrać do salonu fryzjerskiego. W końcu kto jak nie fryzjer zna się na koloryzacji najlepiej?  

Wyszukałam salon z dobrymi opiniami w moim mieście, wykonałam telefon i kilka dni później potuptałam po moją wymarzoną ognistą rudość.  
 

Usiadłam na fotelu, powiedziałam co jest 5. Pani fryzjerka popatrzyła, pomacała moje włosiska z odrazą (które może nie były jeszcze w najlepszym stanie ale i tak byłam z nich dumna, więc tylko usmażyłam ją wzrokiem) po czym stwierdziła :  

- trzeba wykonać dekoloryzację  
- która zniszczy moje włosy, więc tak z 20cm trzeba będzie obciąć  
- na koniec nałożymy farbę i efekt kolorystyczny będzie o taki o (pokazała kolor który nawet nie leżał obok rudego, był to sprany brąz) ale i tak nie jest przekonana, że wyjdzie dokładnie taki. 
- za tę "przyjemność" miałabym zapłacić koło 200-250zł  
 
Zamrugałam raz. Potem dwa razy, włączając odpowiedni obszar mózgu odpowiedzialny za rozsądne myślenie. Uśmiechnęłam się, powiedziałam, że jeszcze się zastanowię, po czym uciekłam z salonu zostawiając za sobą wielki tuman kurzu.   
 
I dwa dni później kupiłam Chnę Eld, która była moją najlepszą włosową decyzją.  

Henna 
__________

Tu muszę nadmienić, że moje włosy były jakoś tydzień wcześniej farbowane, więc nie miałam jeszcze odrostu, co jest w mojej opowieści dość istotne.    
Hennę rozrobiłam z sokiem z cytryny i położyłam na próbne pasemko w celu wykonania próby uczuleniowej.   
2 godziny później biegałam po całym domu jak opętana, jarając się jak Temeria po przejściu Dzikiego Gonu, BO MIAŁAM RUDEGO WŁOSA, a moja babcia rozważała wezwanie egzorcysty. Na szczęście zanim to zrobiła, wyfrunęłam na miotle do łazienki i położyłam cudowne hennowe cudo na całą już głowę. 
 


 
Połaziłam z henną 2 godziny, po czym pełna dobrych przeczuć poszłam zmyć błotko z głowy.   
Dobre przeczucia okazały się być trafne (efekt możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej), ale niestety nie udało się nimi umyć wanny ani wyprać pohennowego ręcznika. Otóż henna brudzi. I to bardzo.  
 
 
 
*** 
W tym momencie mijają już prawie 2 lata jak jestem ruda i uwielbiam siebie w tym kolorze. Niestety henna ma też wady - mianowicie nie łapie mi zupełnie odrostów więc co miesiąc-półtora muszę rozjaśniać włosy farbą chemiczną i dopiero potem kłaść hennę. 
Używam w tym celu Garnier Olia 7.40 bo włosy wyglądają po niej najbardziej naturalnie i nie świecą się jak żarówka.  
Reasumując tą historię chciałabym poradzić żeby nie ufać bezgranicznie fryzjerom i nie bać się naturalnych metod farbowania - ja długo z tego nie korzystałam bo jestem alergiczką, ale na szczęście henna nic złego mi nie robi i mogę cieszyć się swoją ukochaną rudością :3  Jednakże zawsze pamiętajcie o próbie uczuleniowej i o tym, ze henna to zioło więc jednak przesusza.
  
 

 
 
Na zdjęciu widać ich kolor w pełnym słońcu. W gratisie macie też mojego psa :) Włosy pofalowane są po warkoczyku, a końcówki wołają o pomstę do niebios, albowiem nigdy nie udaje im się załapać do tego warkoczyka. 

Muszę wymyślić jakiś sposób na pofalowanie ich, żeby tak dziwnie nie odstawały.  

Na dniach planuję pofarbowanie całkiem już sporego odrostu oraz podcięcie końcówek maszynką (będzie to dla mnie nowość) o jakieś 5cm i jestem ciekawa rezultatów, trzymajcie kciuki, żebym nie zamordowała fryzjera :)

 










Polecane

14 komentarze

  1. Długość i kolor super:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi, ja akurat ruda jestem naturalnie, ale to taka dziwna rudość, zależna od pory roku i mam czasami wręcz blond pasemka, więc i tak wiele osób myśli, że farbuję ;)
    Jakiś czas temu usłyszałam o hennie bezbarwnej, która ponoć włosy wygładza i właśnie nawilża, ale faktycznie - przecież to zioło, więc możliwe, że włosy byłoby po zastosowaniu suche... Więc się chyba nie skuszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farciara :P
      Henna o której mówisz to Cassia firmy Khadi. Jako, że to zioło, to z tym "wygładzaniem" bym nie przesadzała. Raczej wręcz przeciwnie - może spowodować chwilowe przesuszenie, u mnie po jakimś tygodniu pielęgnacji wszystko wraca do normy :)

      Usuń
  3. wyszedl ci piekny kolor,wyglada jak naturalny!
    olabrzeska.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny rudy kolor. Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolorek śliczny i wygląda mega naturalnie;) Sama kiedyś hennowałam włosy i aż mam ochotę spróbować znowu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) henna daje piękny, naturalny efekt, to fakt :)

      Usuń
  6. Piękny kolor :D Przeżycia z fryzjerami miałam podobne, dlatego zaczęłam czytać intensywnie o hennie i niecały miesiąc temu zrealizowałam moje marzenie o rudości - włosy rozjaśniłam w kąpieli rozjaśniającej i parę dni później na to henna Khadi z Amlą i Jatrophą - wyszły miedziane dokładnie tak jak chciałam. Już wtedy myślałam co będzie z odrostem (średni brąz) i teraz już go trochę widać. Henna go nie rozjaśni, a rudość bardzo mi się podoba - i tu moje pytanie do Ciebie - tę farbę Garniera nakładasz jedynie na odrost? I czy jest jakiś czas, który musisz odczekać od nałożenia ostatniej henny (czytałam, że mogą zrobić się zielone włosy po stosowaniu jakiejkolwiek chemii na hennę)? Czy mogłabyś opisać procedurę postępowania z odrostem?
    Z góry dziękuję i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Zielone włosy po hennie mogą wyjść tylko jeśli rozjaśniasz chemicznie włosy wcześniej farbowane indygo. Ewentualnie może dojść też do jakiejś niepożądanej reakcji po stosowaniu substancji henno-podobnych, ale nigdy po czystej, rudej hennie. Farbuję tylko odrost, potem zmywam farbę i na całość idzie henna. Dokładny przebieg farbowania opisałam tutaj: https://rudaurodowo.blogspot.com/2017/01/sposob-na-idealna-rudosc-porownanie.html
      :)

      Usuń
    2. Dziękuję za pomoc :-)

      PS: W swoim wcieleniu scenicznym wyglądasz oszałamiająco! Ciekawie czytało mi się o Twoją historię związaną z tańcem i szukaniem własnej drogi.
      Podobne nasze ścieżki, choć różne... ale to nie miejsce i czas ;-)

      Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
    3. Polecam się ^^

      I dziękuję bardzo, jak będziesz chciała się kiedyś podzielić swoją historią, to się nie krępuj :)

      Usuń

_________________________
Dziękuję za Wasze komentarze, bo motywują mnie do dalszej pracy nad rozwojem bloga :)
Jeśli macie jakieś pytania lub sugestie - piszcie śmiało!